Lęk przed ciszą

samotnosc-810x539

Pozostańmy na razie z tym lękiem, z obawami, że nie jesteśmy żadnym trwałym „ja”, że jesteśmy nikim i nie mamy przyszłości… Co się dzieje?

Chwila pełni życia bez jednego słowa. Bez podziału na „ja” i „to”. Nie sposób tego opisać, ubrać w słowa. A co z lękiem, który może się tak nag­le pojawić – co z lękiem przed ciszą? Dlaczego się pojawia? Czym jest?

Chwila obecności bez owego wyraźnego poczucia „ja” może szybko wywołać poczucie zagrożenia — gdy tylko pojawi się myśle­nie o tym. Czasem przyjmuje to postać lęku przed śmiercią, cza­sem obawy przed utratą wszystkiego, co uważamy za cenne, wszystkie­go, do czego jesteśmy przywiązani lub w co jesteśmy zaangażowani. W umyśle zaczyna błyskać światło ostrzegawcze: „Uważaj! Ani kroku dalej! To niebezpieczny grunt!”. Czemu albo komu może to zagrażać?

Może jednak wybiegam za bardzo naprzód. Pozostańmy na razie z tym lękiem, z obawami, że nie jesteśmy żadnym trwałym „ja , że jes­teśmy nikim i nie mamy przyszłości… Co się Wtedy dzieje? Czy wsłuchamy się natychmiast w treść takich myśli ? Niebezpieczeństwo wyobrażone wyzwala takie same reakcje, jak rzeczywiste, prawda? Czy w tym potężnym strumie­niu uwarunkowanego myślenia i reagowania może nastąpić przerwa po­zwalająca uwolnić się od przemożnego wpływu przeszłych zdarzeń i rzucić na nie światło? Czy może pojawić się ciche, nieobarczone jaką­kolwiek wiedzą wewnętrzne patrzenie i słuchanie?

Dlaczego ufamy wyobraźni podpowiadającej nam, co stanie się jeśli zabraknie przywiązania do własnego wizerunku  – myślimy. Ale czyż nie jesteśmy tacy właśnie teraz, nieustannie skupieni na sobie i swojej tożsamości? Czyż nie jest tak, że nieustannie reagujemy w automatyczny sposób, ze coś chronimy, czegoś bronimy a jednak cały czas cierpimy?

 

Related Posts

About The Author

Add Comment